Drukarnia mojego ojca

Pamiętam, że moje pierwsze dni w pracy na nowym stanowisku nie należały wcale do prostych. Mój ojciec posiadał drukarnię już w momencie gdy się urodziłem, i od zawsze osobiście doglądał wszystkiego, co tylko dotyczyło owej drukarni.

Drukarnia i rodzinny biznes

drukarniaZ czasem oczywiście wszystko modernizował – gdy stawałem się dorosły była to już w pełni sprawna i nowoczesna drukarnia cyfrowa, którą ktoś, w którymś momencie musiał przejąć po ojcu. Oczywiście padło na mnie – jako jedyny z trzech synów ukończyłem studia i jako tako chociaż nadawałem się na to, by drukarnia funkcjonowała pod moim kierownictwem. Ojciec powoli wtajemniczał mnie we wszystko i pokazywał jak obecnie wygląda druk cyfrowy w naszym kraju. Z tego co było mi wiadome to moja misja nie przedstawiała się zbyt kolorowo – Wrocław pełen był różnych drukarni, zwykłych i cyfrowych, i żeby utrzymać się z zyskami na wysokim poziomie trzeba było się naprawdę dobrze znać na rzeczy. Problemów było bardzo dużo – przede wszystkim nie wiedziałem o druku cyfrowym niczego od strony praktycznej. Ojciec miał na to bardzo proste rozwiązanie – zostałem zatrudniony na najniższe stanowiska, i miałem przejść przez całą drabinkę aż do prezesa. Ten pomysł podobał mi się znacznie bardziej. Mimo tego miałem ogromny problem z tym, żeby wyrabiać narzucone przez kierownictwo normy. Raczej starałem się jak najlepiej poznać szczegóły pracy, tego jak wygląda druk, jak działają maszyny. Po dwóch tygodniach zostałem zastępcą kierownika, po czym po kolejnym miesiącu – prezesem. Od tego momentu wszystko było na mojej głowie. Nie wiedziałem jak sobie z tym wszystkim poradzę – przede wszystkim zauważyłem, że inne wrocławskie drukarnie dużo korzystają z firm marketingowych, a nasza drukarnia praktycznie wcale.

Postanowiłem to zmienić, co przełożyło się na znacznie większe zyski. Pierwszy krok był bardzo dobry – ojciec pochwalił mnie i powiedział, że dobrze wybrał.

Więcej na stronie http://www.printon.pl