Miejscowa krawcowa i profesjonalna maszyna domowa

Jestem osobą, która prawdę mówiąc nigdy nie pracowała. Od zawsze zajmowałam się dziećmi i byłam typową tak zwaną ” kurą domową „, jednakże nie przeszkadzało mi to. Mój mąż zarabiał dobrze, tak że na dobre życie wystarczało, a ktoś przecież musiał zajmować się dziećmi i dbać o dom i o tak zwane ” domowe ognisko „.

Maszyna domowa i nowa praca

maszyna domowaOprócz tego jednakże, że zajmowałam się domem, to również bardzo lubiłam szyć. Można powiedzieć, że szycie jest moją wielką pasją. Na wsi, na której mieszkam oprócz mnie nie mieszkał nikt, kto zajmował się nawet hobbystycznie szyciem. Dlatego też można powiedzieć, że byłam taką miejscową krawcową. Miałam dobry sprzęt, ponieważ mój brat przywiózł mi z Niemiec dwie maszyny domowe. Za tamtych czasów taka profesjonalna maszyna domowa to było na prawdę coś fantastycznego. Teraz w tych czasach z tego, co wiem najlepsze są maszyny juki. Jednakże te kilkanaście lat temu taka maszyna juki była po prostu dla zwykłego zjadacza chleba nie osiągalna i nie można było sobie na jej zakup pozwolić, także też ja nie znałam nikogo, kto posiadał taką maszynę u siebie w domu. Ja szyłam dla miejscowych ludzi to, o co mnie poprosili. Zazwyczaj Panie przychodziły i prosiły o uszycie jakiejś eleganckiej bluzeczki, spódniczki, czy sukienki. Generalnie nie brałam od nich pieniędzy, ponieważ szyłam z ogromną przyjemnością, a poza tym Panie zawsze przynosiły materiały na daną rzecz, także ja nie dokładałam żadnych swoich pieniędzy do tego interesu. Mojego męża trochę muszę przyznać, że to denerwowało, ponieważ on przychodził do domu zmęczony po pracy, a zawsze ktoś przychodził do mnie, prosił o uszycie czegoś.

Jednakże nie miał on na co narzekać, ponieważ w domu zawsze było czysto, obiad był ugotowany i w ogóle. Od kilku lat jednak już nie szyję, czasami tylko sporadycznie ktoś przychodzi i prosi o jakąś przeróbkę danej rzeczy.