Pomiary czasu w szkole

Jako nauczycielka wuefu w gimnazjum bardzo przykładam się do tego, co robię. Mogłabym po prostu „odbębnić” każde kolejne zajęcia, ale mi zależy na tym, aby zarażać dzieciaki pasją do sportu. Chcę, aby dbały o swoje zdrowie i zdobywały laury w różnych dziedzinach sportowych.

Pomiary czasu dobrze wypadają

pomiary czasuNiektórzy mówią mi, że mam za wysokie ambicje. Wśród tych osób są inni nauczyciele wychowania fizycznego oraz innych przedmiotów. Nie rozumieją mojej pasji. Szkoda, że mają suche podejście do wykonywanej przez siebie pracy. Ja jednak ją kocham i myślę, że dzieci mają szczęście, że trafiły na mnie. Obecnie chcę im zrobić mini zawody sportowe, żeby trochę poznały swoje możliwości oraz aby poczuły się jeszcze bardziej zachęcone do dbania o kondycję. Ktoś mógłby powiedzieć, że jeśli pomiary czasu pokażą pewnemu dziecku, że jest ostatnie, to wcale w siebie nie uwierzy. Ja jednak od pierwszych zajęć z każdą grupą, powtarzam im, że nie mają się porównywać z innymi, tylko mają się skupić na swojej formie. Jeśli taki ostatni biegacz w klasie zobaczy, że ostatnie pomiary czasu wypadają o niebo lepiej niż poprzednie, to na pewno się ucieszy. Właśnie po to poszukuję teraz odpowiednich urządzeń. Mam świadomość, że dyrekcja ich nie zasponsoruje, ale kupuję je na własny koszt. Nie są to oczywiście nie wiadomo jakie urządzenia. Nie będzie to profesjonalny sprzęt, taki jak na zawodach z prawdziwego zdarzenia, bo mnie na to nie stać. Na pewno jednak znajdę coś mniejszego i tańszego. Szczególnie zależy mi właśnie na tych niekoniecznie utalentowanych sportowo dzieciach. Chcę, żeby pomiary czasu przeprowadzane były później cyklicznie, aby badać kondycję.

Bieganie na przykład robimy na rozgrzewkę na początku każdej lekcji, więc każdy może stawać się w tym coraz lepszy. To nie sztuka być nauczycielem, sztuką jest bycie nauczycielem, który nie tylko uczy, ale też wychowuje.

Zobacz też Czas na CHIP